strona parafiijpg


Na radosne Święta Zmartwychwstania Pańskiego - zwycięstwa Chrystusa Pana nad śmiercią, piekłem i szatanem - składamy serdeczne życzenia.

Niech Chrystus Pan otworzy nasze oczy i serca, napełniając je światłem Zmartwychwstania, pokojem, radością, mocą ducha i wszelkim dobrem, abyśmy umieli

Go rozpoznawać i o Nim świadczyć w naszym codziennym życiu. Wyśpiewujmy radosne ALLELUJA!

 

                                                                                                                                                         Ks. Proboszcz Andrzej Pokrywa z Radą Parafialną


 

ŚWIĘTY BISKUP MIKOŁAJ PATRON DOBROCI I MIŁOSIERDZIA.

W czasie III podróży misyjnej św. Paweł zaniósł chrześcijaństwo do Patras w Licji. Paweł powołał tu do życia społeczność wierzących. Dwieście lat później ok. roku 270 r. wśród jej potomków urodził się Mikołaj. Chrześcijańskie małżeństwo Epifaneas i Nona bardzo pragnęli potomstwa, ale mimo upływu lat Nona pozostawała bezpłodna. Raz po raz w modlitwach przysięgali Bogu, że jeśli urodzi im się syn, oddadzą go na służbę Bogu. Po długich latach wydarzył się cud. Urodził się chłopiec. Był jedynym dzieckiem tych zamożnych rodziców. W latach wczesnej młodości Mikołaj oznajmił, że chce zostać kapłanem. Stało się to przy dużej zachęcie rodziców, miejscowego duszpasterza i pewnego starszego duchownego, który ofiarował się udzielać mu nauk. Znajomość greki i wcześniej zdobyta wiedza z zakresu gramatyki, retoryki i filozofii stwarzały podstawę do dalszych studiów. Z greckich zapisów wiadomo, że Mikołaj okazał się gorliwym uczniem. Zgłębiał DIDACHE-|pisma Ojców Kościoła|- tekst tak stary jak sama Ewangelia i listy apostolskie. Historyk Cann pisze: „Mikołaj i inni młodzieńcy uczyli się z księgi, jak prowadzić życie inspirowane miłością, jak sprawować modlitwy i nabożeństwa  i jak żyć moralnie zgodnie z nauką Jezusa Chrystusa”. Mikołaj od młodości wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale także wyczuleniem na niedolę bliźnich. W czasie zarazy Mikołaj stracił oboje rodziców. Zgodnie z ówczesnym obyczajem osieroconym na pomoc spieszyła rodzina. Wuj Mikołaja, pełniący wysokie funkcje kapłańskie, wziął na siebie odpowiedzialność za wychowanie i edukację chłopca. Po przeprowadzce do Ksantos, za sprawą wuja przyswoił sobie wiele wiedzy niezbędnej kapłanowi dotyczącej Pisma Świętego, liturgii i czynności duszpasterskich. Mikołaj studiował Pismo Święte, Ewangelię i listy. Po śmierci rodziców, swoim znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi. Nie wiadomo do końca jak został biskupem, jeden z przekazów, który dotrwał do dziś opowiada o śnie. Mikołaj medytował po południu w kaplicy i zasnął. We śnie ukazał mu się Chrystus i oznajmił, że czeka go wielkie powołanie. Na wyjaśnienie nie trzeba było długo czekać. Oto zmarł sędziwy biskup Myrny. Zwołano synod, diecezja myreńska należała do najważniejszych w cesarstwie. Modlitwy i dyskusje przedłużały się, nie przynosząc rezultatu. Kto jest godnym zająć miejsce wielkiego poprzednika? Pewnej nocy najczcigodniejszy z biskupów usłyszał głos – niech o świcie stanie u wejścia do katedry i wyświęci na biskupa pierwszego człowieka, który zareaguje na imię Mikołaj. Zaraz po świcie otwarto drzwi katedry na jutrznię. Biskup z niepokojem oczekiwał pierwszych przybyszów. Kiedy Mikołaj wchodził do katedry, stanął przed nim stary biskup i zapytał o imię. Chłopiec odpowiedział z szacunkiem: „Jestem Mikołaj, wasz sługa ku chwale Chrystusa”- Biskup krzyknął z radości: „Bogu niech będą dzięki”. Mikołaj stał oniemiały, odwrócił się, żeby uciec, ale go zatrzymano. Został biskupem w tak młodym wieku, że nazywano go biskupem-młodzieńcem. Okazało się, że jest człowiekiem pokornym, uczciwym, pełnym energii i wrażliwości, całą duszą oddany Bogu i ludowi. Miał dobre serce i szeroki gest, kiedy nauczał Ewangelii, słuchacze czuli się jak obdarowani drogocennymi kamieniami. Zawsze interesował się losem biednych, strapionych i skrzywdzonych. Zauważono, że obdarowując innych nie chce być rozpoznany, wielu zaczęło go naśladować. Szybko nadszedł też czas próby. W lutym 303 r. Został wydany nakaz zburzenia świątyń i spalenia wszystkich ksiąg chrześcijańskich , a także rozwiązanie społeczności chrześcijańskich, konfiskatę majątku, odsunięcie od funkcji publicznych chrześcijan. Gromadzący się na modlitwie mieli być karani śmiercią. Rozpoczęło się okrutne prześladowanie. Mikołaj wśród prześladowań nie zaparł się wiary, a kiedy okrucieństwo się nasilało ciało przestawało wytrzymywać tortury, tracił przytomność. Historyk żydowski Euzebiusz pisze o tych prześladowaniach tak: „mężczyzn biczowano tak długo, aż ciało odrywało się od kości, zdzierano je też do kości muszlami, rany zasypywano solą, zalewano octem, po kawałku wycinano ciało ludzkie i rzucano zwierzętom, przywiązanych do krzyży oddawano na pożarcie wygłodniałym zwierzętom. Niektórym ofiarom przeciągano pod paznokciami ostrą truciznę, wydłubywano oczy, wlewano ludziom do gardeł roztopiony ołów, ścinano, bito pałkami, niektórych rozrywano przywiązawszy do nagiętych konarów”. Te straszliwe prześladowania trwały 8 lat. Niesłychana wytrwałość na cierpienie sprawiła, że wielu pogan sprzeciwiało się tym torturom. W roku 311 Galeriusz zrezygnował z przesladowań, gdyż wzrastał opór nawet wśród straży cesarskiej, która musiała wykonywać te wyroki. Wreszcie nastał kres i otwierały się lochy wiezień. W jednym z nich strażnik wszedł głęboko pod ziemię, by oznajmić wielką nowinę człowiekowi, który był jeszcze młody wiekiem , lecz postarzały na skutek tortur, maltretowania, głodu i długiego odosobnienia. Mało kto rozpoznałby w tym kruchym człowieku, odzianym w łachmany, skołtunionym i zarośniętym niezłomnego biskupa, którego przyprowadzono tu przed laty. Kilka tygodni później do portu w Myrze przybył statek, zszedł z niego człowiek tak zmieniony, że początkowo go nie poznano. W końcu ktoś zawołał – to nasz biskup - i wielu witało go z wielką radością. Nikt nie miał wątpliwości, że Mikołaj cieszy się szczególną bliskością Pana Boga.

Sławnym uczyniła Mikołaja historia -trzech córek bez posagu- autentyczność jej potwierdził Michał Archimandryta. W owych czasach ubogiej kobiecie bardzo trudno było wyjść za mąż. Jeśli ojca nie było stać na posag, kończyła zwykle jako niewolnica lub ulicznica. Pewien człowiek miał trzy piękne córki, o każdą ktoś się starał, lecz ojciec niestety stracił majątek z powodu napadu piratów na jego statek. Modlił się więc, aby Bóg uchronił jego córki od życia gorszego niż śmierć. Nadszedł czas, że najstarsza musiała być sprzedana w niewolę, a zarobek dałby przez jakiś czas utrzymanie siostrom  i rodzinie. Wieść o tej strasznej sytuacji dotarła do Mikołaja, on wiedział, że ojciec nie będzie chciał przyjąć jałmużny, a sam chciał pozostać anonimowy. W środku nocy przez okno wrzucił siostrom woreczek ze złotymi monetami. Rano radości nie było końca. Za jakiś czas przez okno wpadł drugi woreczek ze złotymi monetami dla drugiej siostry. Ojciec postanowił czuwać w nocy i przyłapać darczyńcę na gorącym uczynku, gdy do wnętrza wpadł trzeci woreczek ruszył w pogoń za uciekającym, kiedy dopadł Mikołaja zaczął dziękować, lecz on kazał podziękować Panu Bogu, kazał też przysiąc,że dopóki on Mikołaj żyje nie wolno zdradzić tajemnicy. Trzy woreczki złota utrwalono na wizerunkach św. Mikołaja pod postacią trzech kul.

Natomiast ta opowieść o św. Mikołaju należy do najpowszechniej znanych i najczęściej przedstawianych na obrazach. Występuje w wielu wersjach różniących się zarówno przebiegiem zdarzeń, jak i umiejscowieniem. Miejsce studentów po kilku wiekach zajęły małe dzieci. Trzej studenci podróżowali przez Francję. Pod koniec dnia zaczęli szukać miejsca na nocleg. W końcu dotarli do gospody, z ulgą weszli do środka i poprosili o pokój. Bystry właściciel dostrzegł ich ciężkie sakiewki. Późno w nocy, kiedy spali, wszedł do pokoju   i odebrał im nie tylko sakiewki, ale i życie. Ciała poćwiartował i zasolił w beczkach na mięso. Następnego ranka w gospodzie zjawił się św. Mikołaj. Zamówił śniadanie kazał zaprowadzić się do pomieszczenia, w którym znajdowały się ciała, oskarżył właściciela        o morderstwo. Gdy ten zaprzeczył, na jego oczach wskrzesił studentów.

W roku 313. Święty Mikołaj uczestniczył także w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325), na którym potępione zostały przez biskupów błędy Ariusza. Mnich ateński Damaskinos tak relacjonuje wystąpienie Ariusza: „Cesarz siedział na swym tronie ze 159 biskupami po lewej i 159 biskupami po prawej stronie. Ariusz przedstawiał swe poglądy z wielkim zapałem i szczegółami, twierdził, że Jezus Chrystus nie jest prawdziwym Bogiem. Św. Mikołaj patrzył, jak biskupi słuchają Ariusza w zupełnej ciszy, nie przerywając wywodu. Wzburzony i ponaglony świętą gorliwością wstał z miejsca, podszedł do Ariusza, stanął przed nim i uderzył go w twarz. Zgromadzeni byli zszokowani. Zwolennicy Ariusza zaapelowali do cesarza, stwierdzając, iż Mikołaj miał czelność uderzyć ich przywódcę w cesarskiej obecności i że prawo karze za to obcięciem ręki”. Konstantyn po naradzie z biskupami uznał, że należy go pozbawić szat duchownych, usunąć z sali i trzymać pod strażą. Konstantyn przystał na to. Nocą przyszli do Mikołaja Jezus i Matka Jego, uwolnili go z kajdan, zwrócili szaty i wręczyli księgę Pisma Świętego. Rano strażnik zastał go bez łańcuchów, uroczyście odzianego i od razu udał się do cesarza. Konstantyn rozkazał uwolnić Mikołaja i osobiście go przeprosił.
      Po długich latach błogosławionych rządów Święty odszedł po nagrodę do Pana 6 grudnia (stało się to między rokiem 345 a 352). Ciało Świętego zostało pochowane ze czcią w Myrze, w grobowcu ciało Mikołaja nie uległo rozkładowi - z głowy jak ze źródła zaczęła wypływać oliwa, a ze stóp woda. Tę świętą (podobną do mirry) wodą napełniano naczynia i zanoszono ludziom trapionym przez choroby. Dnia 9 maja 1087 roku ciało świętego zostało przewiezione do miasta włoskiego Bari. Dnia 29 września 1089 roku uroczyście poświęcił jego grobowiec w bazylice wystawionej ku jego czci papież bł. Urban II. Najstarsze ślady kultu św. Mikołaja napotykamy w wieku VI, kiedy to cesarz Justynian wystawił Świętemu w Konstantynopolu jedną z najwspanialszych bazylik. Cesarz Bazyli Macedończyk (w. VII) w samym pałacu cesarskim wystawił kaplicę ku czci Świętego. Do Miry udawały się liczne pielgrzymki. W Rzymie św. Mikołaj miał dwie świątynie, wystawione już w wieku IX. Papież św. Mikołaj I Wielki (858-867) ufundował ku czci swojego patrona na Lateranie osobną kaplicę. Z czasem liczba kościołów Św. Mikołaja w Rzymie doszła do kilkunastu! W całym chrześcijańskim świecie św. Mikołaj miał tak wiele świątyń, że pewien pisarz średniowieczny pisze: "Gdybym miał tysiąc ust i tysiąc języków, nie byłbym zdolny zliczyć wszystkich kościołów, wzniesionych ku jego czci". W XIII wieku pojawił się zwyczaj rozdawania w szkołach pod patronatem św. Mikołaja stypendiów i zapomóg. O popularności św. Mikołaja jeszcze dzisiaj świadczy piękny zwyczaj przebierania ludzi za św. Mikołaja i rozdawanie dzieciom prezentów. W Polsce kult św. Mikołaja był kiedyś bardzo popularny. Święty odbiera kult jako patron panien, marynarzy, rybaków, dzieci, więźniów i piekarzy. Postać Świętego, mimo braku wiadomości o jego życiu, jest jedną z najbardziej barwnych w hagiografii. Jest patronem Grecji, Rusi, Antwerpii, Berlina, Miry, Moskwy, Nowogrodu; bednarzy, cukierników, dzieci, flisaków, jeńców, kupców, marynarzy, młynarzy, notariuszy, panien, piekarzy, pielgrzymów, piwowarów, podróżnych, rybaków, sędziów, studentów, więźniów, żeglarzy.

TEKST POWSTAŁ NA PODSTAWIE KSIĄŻKI

JOE WHEELER   „Święty Mikołaj”.